|
No cóż, ostatatnia nasza impreza w tym sezonie już za nami. Emocje powoli opadają. Ale długo jeszcze będziemy ją wspominać. A będzie co - doskonała trasa z arcytrudnymi odcinkami do ... podchodzenia, piękne widoki na szczycie i wreszcie szybkie i bardzo trudne technicznie zjazdy. "Esencja Beskidów" to być może brzmi jak banał, ale nie w przypadku tej trasy! Do tego piękna pogoda, po raz pierwszy bez burzy i deszczu. Słońce i wysoka temperatura dawały się jednak wszystkim bardzo we znaki, no może poza tymi opalającymi się nad brzegiem Brennicy ;) Na starcie stanęło 60 zawodników niemal z całej Polski. Ale większość braci rowerowej doskonale zna się z innych maratonów, poprzednich edycji naszych zawodów, ze zlotów, wspólnych wypadów na rower, a także z for internetowych. Dzięki temu panowała baaardzo sympatyczna atmosfera zarówno na trasie, w sterfie zmian i wreszczie na bufecie. Żadnych pretensji, przekleństw, wzajemnych zastrzeżeń. Z jednej strony ostra sportowa rywalizacji, z drugiej luz i przyjacielska atmosfera. W trakcie zawodów mały smaczek w postaci występu cheerleaderek, czy też start "ekstremalnego rajdu rowerowego" ;) Wyjątkowo szybko minęło te 8 godzin zawodów ... Jeszcze chwila na odświeżenie i wszyscy przenieśliśmy się do amfiteatru. Tam już czekało na nas zimne piwko. I wreszcie uroczyste podsumowanie zawodów na scenie amfiteatru przed kilkuset osobową publicznością. To musiało robić wrażenie jak z minuty na minutę przybywało zawodników na scenie uhonorowanych pucharami, medalami, dyplomami, czy choćby uściskiem dłoni za wysiłek włozony na trasie. Jeszcze chwila emocji związanych z losowaniem nagród, przede wszystkim nagrody głównej ramki rowerowej titus el guapo i ... niestety wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. Czy zobaczymy się w przyszłym sezonie? To zależy także od Was :) |